Podobno dobry plan to połowa sukcesu. Tak słyszałam, bo sama z planowaniem, zwłaszcza takim długodystansowym, zwykle mam trochę nie po drodze.
Przy wykończeniach jednak jest to o tyle istotne, że jeśli dobrze zaplanujemy kolejność działań możemy skrócić ogólny czas trwania prac i przy okazji trochę zaoszczędzić.
Od czego zatem zacząć?
1. Specjaliści radzą najpierw ułożyć instalacje: wodną, kanalizacyjną i elektryczną.
Wskazówka nr 1:
Przeczytałam gdzieś, że dobrze jest takie ułożone już przewody, jeszcze nieprzykryte tynkiem sfotografować, żeby później w razie potrzeby wiedzieć jak przebiegają.
Wszystko świetnie, tylko że żeby poprowadzić instalacje powinniśmy już w tym momencie wiedzieć gdzie chcemy mieć telewizor (w tym momencie można jeszcze ukryć kable od instalacji tv, kina domowego itp w ścianie), gdzie zmywarkę, płytę grzewczą (podobno najlepiej jeśli podpięta jest do siły, ale to sprawdzę innym razem), gdzie wannę, umywalkę, wc. Czyli tak naprawdę najpierwszym krokiem powinien być wieczór z ołówkiem i kartką z wydrukowanym planem mieszkania i zaplanowanie elementów strategicznych, czyli takich, które uzależnione są od wspomnianych instalacji. Bez wdawania się w szczegóły czy kanapa ma być szara czy beżowa w róże i czy kredens ma być ze Szwecji czy spod Poznania. Na to będzie jeszcze czas.
2. I tu zakładam, że jakąś tam betonową podłogę, tynki na ścianach i parapety wewnętrzne już mamy (jeśli nie, to wykonujemy prace właśnie w tej kolejności). I trochę mam problem, bo póki co nie mam pojęcia jak to jest z przygotowaniem tego, co zastajemy jako podłogę do położenia płytek/paneli/parkietu. Czy należy wykonać wylewki samopoziomujące, czy już nie? Jeśli tak, to powinniśmy być przygotowani na to, że po wykonaniu wylewki przed przystąpieniem do układania jakichkolwiek materiałów posadzkowych powinniśmy odczekać jakieś 6 tygodni. Dobrze mieć tę świadomość wcześniej, przynajmniej się człowiek nie napali, że szybko pójdzie.
Wskazówka nr 2:
W miejscach gdzie mają ze sobą sąsiadować parkiet i płytki należy dostosować wysokość wylewek do grubości zastosowanych materiałów.
Cóż, wygląda na to, że ten etap też najlepiej zostawić specjalistom.
3. Jeśli ktoś planuje zastosowanie płyt kartonowo-gipsowych i podwieszanych sufitów, to oto jest właśnie odpowiedni moment. Po wyschnięciu wylewek i tynków oczywiście, w przeciwnym razie płyty będą chłonąć wilgoć, pęcznieć i rozwarstwiać się, a przecież nie o to nam chodzi, prawda?
4. Następnie układamy glazurę i płytki.
5. Wykonujemy biały montaż (czyli generalnie sprzęt łazienkowy).
6. Gruntujemy i malujemy po raz pierwszy ściany i sufity (w naszym mieszkaniu ten etap wykonał już deweloper, co zaczynam doceniać dopiero teraz, kiedy widzę nr 6 przy liście kolejnych etapów i wiem, że to nawet nie połowa)
7. Układamy panele lub parkiet. I tu znów przykra niespodzianka dla niecierpliwych - pomiędzy ułożeniem a lakierowaniem parkietu powinno minąć 2-3 tygodnie.
Wskazówka nr 3:
Przed rozpoczęciem prac związanych z układaniem parkietu należy zwrócić uwagę na wilgotność pomieszczeń. Zbyt duża może zniszczyć pracę.
8. Montujemy drzwi i listwy przypodłogowe.
O i tu zaskoczenie, bo byłam pewna, że ten etap wykonuje się na samym początku. A tu się okazuje, że dopiero po ułożeniu posadzki, bo dopiero wtedy możliwy jest dokładny i właściwy pomiar otworu drzwiowego. Chociaż z drugiej strony - nie wydaje mi się, żeby gotowe drzwi, takie które kupuje się po prostu w sklepie, nie robione na zamówienie można było dopasowywać do wysokości posadzki. Hmm...
9. Szlifujemy i lakierujemy parkiet. Ten etap pomijamy, jeśli wybraliśmy panele. Jeśli nie, niecierpliwi znów zaciskają zęby - lakierowany parkiet można w pełni eksploatować dopiero po tygodniu lub dwóch, kiedy to lakier uzyska pełną twardość.
10. Drugi raz malujemy ściany.
Wskazówka nr 4:
Warto pamiętać o zabezpieczeniu futryn, listew przypodłogowych, parapetów, kontaktów itp.
11. Montujemy sprzęt AGD, meble wbudowane.
Wskazówka nr 5:
Przy ustawianiu ciężkich mebli i sprzętów warto zabezpieczyć nową podłogę tekturą, żeby uniknąć zarysowań.
12. Montujemy oświetlenie, karnisze.
13. Dokonujemy poprawek i naprawiamy uszkodzenia powstałe podczas dotychczasowych prac.
14. Ustawiamy pozostałe meble i sprzęty.
15. Zaczynamy podziwiać efekt i kombinować co by tu jeszcze... ;)
środa, 3 kwietnia 2013
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Różne wizje, part I
Pojechaliśmy do IKEA zrobić wstępne rozeznanie. I okazało się, że to był bardzo znaczący wyjazd.
Weszliśmy na halę z przykładowymi aranżacjami wnętrz i od razu dostrzegłam to, o co mi chodzi:
- O patrz, ta kuchnia. Właśnie taką chcę, tylko białą!
Mój Mąż popatrzył na mnie z miną jakbym właśnie powiedziała coś bardzo dziwnego.
- Żartujesz..?
- Nie, czemu?
Okazało się, że to, co dla mnie jest piękną, klasyczną kuchnią, dla niego jest meblami dla "starych dziadków", określonymi później jako "styl irlandzkiej gosposi".
I że, najogólniej mówiąc, nie czułby się szczęśliwy w tak urządzonym mieszkaniu.
Bo biała ok, niech będzie, ale raczej taka:
Weszliśmy na halę z przykładowymi aranżacjami wnętrz i od razu dostrzegłam to, o co mi chodzi:
- O patrz, ta kuchnia. Właśnie taką chcę, tylko białą!
Mój Mąż popatrzył na mnie z miną jakbym właśnie powiedziała coś bardzo dziwnego.
- Żartujesz..?
- Nie, czemu?
Okazało się, że to, co dla mnie jest piękną, klasyczną kuchnią, dla niego jest meblami dla "starych dziadków", określonymi później jako "styl irlandzkiej gosposi".
I że, najogólniej mówiąc, nie czułby się szczęśliwy w tak urządzonym mieszkaniu.
Bo biała ok, niech będzie, ale raczej taka:
Ewentualnie taka:
Czyli wyjazd się przydał. Nic nie wybraliśmy, ale przynajmniej wiemy już, że nie będzie łatwo i że kiedy już skończymy to całe urządzanie to na pewno będziemy mistrzami w trudnej sztuce kompromisów. Między sobą nawzajem i między rynkiem a naszym portfelem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)








