Kiedy zaczynałam planować jak urządzić to mieszkanie przymierzałam się do tego z różnych stron. Trudno jednak zacząć, kiedy nie wie się zgoła nic i nie bardzo wiadomo, z której strony ugryźć temat. Czy najpierw jakiś rys historyczny? (Eee, nie, po co mi to...) Czy zapoznać się z kolejnością wykonywania prac? Czy zacząć się zagłębiać w techniczne szczegóły? Czy najpierw łazienka, czy kuchnia?
Większość materiałów, z których próbowałam się czegoś nauczyć zaczynała się od: "wybierz styl w jakim chcesz urządzić wnętrze". Eee? Że co..? A z czego mogę wybierać?
Zaczęłam więc czytać o stylach. Szukałam jakiegoś ogólnie obowiązującego podziału, który pozwoliłby mi się w tym wszystkim odnaleźć i trochę rozjaśnił mi w głowie. Nic z tego. Za łatwo być nie może przecież.
Jeśli na jednej stronie znalazłam 6 podstawowych stylów:
Podział 1:
1. styl klasyczny 2. styl kolonialny 3. lata 20. i 30. 4. styl wiejski 5. styl eklektyczny 6. styl minimalistyczny,
na drugiej było to już 6 innych, równie podstawowych:
Podział 2:
1. styl eklektyczny 2. ekologiczny 3. glamour 4. klasyczny 5. nowoczesny 6. vintage
i tylko dwa się powtarzały. No nic, pomyślałam, może tak naprawdę jest ich 10 tylko na każdej stronie pominęli cztery, które uznali za nieistotne z punktu widzenia wyszukiwarek, optymalizacji strony, popularności, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Wtedy weszłam na trzecią stronę, która na wstępie powiedziała do mnie - sesesese, nie ma tak łatwo - a art deco? a styl rustykalny? a styl angielski? a baroki rokoko? że nie wspomnę o stylu antycznym we wnętrzach? 11, 12, 13, 14, 15.
Zaczęłam się zastanawiać jak z 15 wybrać jeden i konsekwentnie się go trzymać, żeby stworzyć spójne wnętrze i z rozpędu weszłam na jeszcze jedną stronę, która zaproponowała mi... uwaga - 67 różnych stylów! Gdyby ktoś nie dowierzał: oto link.
No tak, rzeczywiście, ekstra zabawa, pomyślałam z przekąsem. Chyba nigdy nie urządzimy tego mieszkania, bo jak mam wybrać jeden z 67? Jeden, w którym będę musiała spędzić dłuższy czas, bez narzekania (a przynajmniej nie za często) , że mi się znudziło, że jednak lepszy byłby inny. To znacznie trudniejsze niż gra w lotto - tam przynajmniej skreślam 6 liczb z 49 możliwych.
Okazało się jednak, że nie przewidziałam jeszcze jednej, bardzo istotnej rzeczy...

